Vinícius Júnior nie zagra z Valencią. Zamiast tego poleciał do Dubaju

Vinícius Júnior nie wystąpi w sobotnim meczu Realu Madryt z Valencią. Wykorzystał przerwę od gry, by polecieć do Dubaju i wziąć udział w nagraniach promujących turystykę w emiracie.

Wizyta związana z umową Realu Madryt

W sobotę dobiegnie końca kara czterech meczów, którą Vinícius otrzymał po czerwonej kartce i gwałtownych protestach podczas spotkania z Villarrealem 10 października. Brazylijczyk nie będzie jednak ani w Walencji, ani w Madrycie. Obecnie przebywa w Dubaju, oddalonym od Hiszpanii o blisko 6000 kilometrów.

Napastnik Realu nagrywa materiały reklamowe promujące lokalną turystykę. To część umowy zawartej przez klub z emiratem w 2023 roku. Visit Dubai jest oficjalnym partnerem Realu Madryt, a współpraca obejmuje także rozwój parku rozrywki Real Madrid World, znajdującego się w kompleksie Dubai Parks and Resorts.

W Dubaju ma siedzibę również linia lotnicza Emirates, drugi największy sponsor madryckiego klubu po Adidasie. Współpraca z przewoźnikiem rozpoczęła się w 2013 roku, gdy jego logo pojawiło się na koszulkach Realu. Umowa przynosi klubowi około 100 milionów euro rocznie. Wizyty piłkarzy Realu w Dubaju w celach promocyjnych są częstą praktyką, a przerwa Viníciusa od gry stworzyła okazję do takiego wyjazdu.

Po wizycie w Dubaju dołączy do reprezentacji Brazylii

Z Bliskiego Wschodu Vinícius uda się bezpośrednio na zgrupowanie reprezentacji Brazylii, które rozpocznie się w poniedziałek. „Canarinhos” rozegrają mecze towarzyskie w Japonii 14 listopada i w Singapurze 17 listopada.

Nieobecność Brazylijczyka w spotkaniu na Mestalla może nie być dla Realu dużym osłabieniem. Jego relacje z Valencią od lat są napięte. Vinícius wielokrotnie skarżył się na rasistowskie obelgi ze strony kibiców tego klubu. Sprawę poruszono także w filmie dokumentalnym, co spotkało się z niezadowoleniem części miejscowych fanów.

W dwóch z trzech ostatnich występów na Mestalla Vinícius otrzymał czerwoną kartkę, a mecze te odbywały się w atmosferze otwartej wrogości ze strony trybun.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.