Nico Williams kontuzjowany po faulu w meczu z Urugwajem. Uraz przywodziciela potwierdzony

Nico Williams opuścił stadion po meczu z urazem, a badania potwierdziły uszkodzenie mięśnia przywodziciela prawej nogi po mocnym starciu podczas wejścia na boisko w spotkaniu z Urugwajem. Doświadczenia zdrowotne zawodnika przed turniejem oraz stopień urazu sprawią, że powrót na mundial jest niepewny.

Szczegóły urazu

Piłkarz Athleticu Bilbao opuścił Estadio Guadalajara ze spuszczoną głową i mocno kulejąc, a późniejszy raport medyczny potwierdził, że doznał urazu mięśniowego przywodziciela prawej nogi po silnym starciu z rywalem w meczu przeciwko Urugwajowi. Williams przyjechał na mundial z wcześniejszymi dolegliwościami, w tym z problemami związanymi z pubalgią i wcześniejszym urazem ścięgna podkolanowego.

Powrót zawodnika będzie zależał od rozwoju kontuzji. Mimo że uraz ma umiarkowany stopień nasilenia, nie wyklucza go całkowicie z turnieju, jednak trudno spodziewać się szybkiego powrotu do gry. W komunikacie podano również, że znamy już urazy Williamsa i Pino i obaj mają szansę na ponowny występ, jeśli przebieg leczenia będzie korzystny.

Oświadczenie Nico Williamsa

Po poznaniu diagnozy Williams opublikował obszerne oświadczenie w mediach społecznościowych, w którym wyraził żal z powodu zdarzenia i ostro skrytykował Nicolása de la Cruza, zawodnika, który doprowadził do kontuzji.

Dziś jest jeden z najgorszych dni w moim życiu. Ponownie się kontuzjuję po bardzo trudnym roku, w którym pubalgia wygrała ze mną wiele bitew, ale nie wojnę. Udało mi się ją pokonać dzięki pracy, poświęceniu i przede wszystkim odpowiedzialności. To był rok i pół cierpienia, smutku, niepewności i lęku. Nie wiedziałem, kiedy znowu będę grać bez bólu, ani kiedy odzyskam normalne życie. Doszedłem do tego, że odczuwałem ból przy tak prostych czynnościach, jak pójście do toalety, wsiadanie i wysiadanie z samochodu czy po prostu cieszenie się codziennością.”

W dalszej części wpisu napisał, że bycie znowu szczęśliwym poprzez grę w piłkę było jego największym priorytetem oraz że po wcześniejszym urazie ścięgna podkolanowego znów wrócił do pracy i uśmiechu. Opisał, że wczorajsze zdarzenie nastąpiło w wyniku działania „kolegi po fachu, kierowanego rozczarowaniem, niezadowoleniem i smutkiem z powodu sytuacji, w której się znalazł”, i że była to sytuacja, której jego zdaniem można było uniknąć, bo była całkowicie niepotrzebna.

„Wiem, że Bóg ma dla mnie plan i będę walczyć do ostatniej chwili, by robić to, co kocham najbardziej: grać w piłkę, być szczęśliwym i przynosić radość. Dziękuję z całego serca wszystkim za wiadomości wsparcia. Historia się nie zakończyła, zobaczymy się jak najszybciej na tym mundialu.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.