José Antonio Camacho ostrzegł Kyliana Mbappé i Real Madryt przed możliwymi konsekwencjami afery w Chinach. Były trener tamtejszej reprezentacji zasugerował, że w związku ze sprawą mogą być potrzebni poważni prawnicy.
Żart z Mao Zedongiem wywołał oburzenie
Kontrowersje wywołał wywiad, w którym Mbappé został zapytany o najzabawniejszy internetowy żart na swój temat. Napastnik wskazał grafikę przedstawiającą jego twarz na ciele byłego chińskiego przywódcy Mao Zedonga. Wyjaśnił, że podobne obrazki wysyła znajomym, a komunistycznego przywódcę nazwał dyktatorem. To określenie spotkało się w Chinach z ostrą reakcją.
Camacho, który przez dwa lata prowadził reprezentację Chin, mówił o trudnościach związanych z dostosowaniem się do tamtejszych zasad. „Zawsze mówią, że musimy dostosować się do ich reguł. Robią wszystko po swojemu i uważają, że są panami świata, więc nie jest łatwo” – stwierdził w hiszpańskim programie.
Były trener wspomniał również o spotkaniach na wysokim szczeblu, między innymi z ministrem sportu, podczas których przedstawiano mu chińską filozofię działania.
Konsekwencje dla Mbappé i La Liga
Sprawa ma już wymierne skutki. Kilka chińskich firm zakończyło współpracę reklamową z Mbappé, a państwowa telewizja w Chinach przestała transmitować mecze La Liga. Hiszpańska liga i Real Madryt przeprosiły chińskich kibiców.
Sam Mbappé przyznał, że jego komentarz był nieprzemyślany i uraził wiele osób. W Chinach zaczęto palić koszulki z nazwiskiem francuskiego piłkarza.

