José Mourinho wrócił do Realu Madryt. Opowiedział o Romie, Manchesterze City i zmianach w futbolu

José Mourinho udzielił obszernego wywiadu, w którym wrócił do pracy w Realu Madryt, opowiedział o relacjach z byłymi klubami i ocenił zmiany zachodzące w futbolu. W przyszłym tygodniu czeka go powrót do Rzymu, gdzie zmierzy się z Romą w Lidze Mistrzów.

Powrót do Realu Madryt

Mourinho przyznał, że pogłoski o jego powrocie do Realu Madryt pojawiły się, zanim doszło do jakiegokolwiek kontaktu. W tym czasie pracował w Benfice, z którą wiązał go trzyletni kontrakt, i nie brał plotek na poważnie.

„Byłem w Benfice, byłem szczęśliwy. To wyjątkowy dla mnie klub, oddalony o dziesięć minut od mojego domu – coś, co nie zdarzyło mi się od 20 lat. Myślałem, że zostanę tam przez trzy lata. Kiedy zaczęły się pogłoski, pomyślałem: «To nie może być prawda»” – powiedział.

Szkoleniowiec wspomniał, że Real zmienił trenera w trakcie sezonu, a po przyjściu Álvaro Arbeloi wyniki nie były dobre. To miało podsycić spekulacje, choć – jak zaznaczył – nikt wcześniej się z nim w tej sprawie nie kontaktował.

Jak zmienił się futbol?

Zdaniem Mourinho futbol nie tyle ewoluuje, ile przechodzi kolejne cykle. Zmieniły się natomiast warunki pracy, możliwości klubów oraz fizyczność zawodników. Trener zwrócił uwagę na rozbudowane sztaby i liczbę pracowników towarzyszących drużynom podczas wyjazdów.

„Czasami po przyjeździe do hotelu patrzę na listę pokoi i widzę dwie strony. Na jednej są pokoje piłkarzy – Mbappé, Viníciusa, Jude’a Bellinghama. Na drugiej kolejnych 40 pokoi dla analityków, osób zajmujących się mediami społecznościowymi i pracowników magazynu. Ale czy wszyscy są potrzebni? Po prostu prezes za nich płaci” – stwierdził.

Mourinho zauważył także, że kariera trenerów jest dziś krótsza. Jego zdaniem coraz rzadziej spotyka się szkoleniowców z wieloletnim doświadczeniem, a wejście na szczyt i utrata pozycji mogą nastąpić bardzo szybko. Wspominając spotkania UEFA, wymienił między innymi Alexa Fergusona, Fabio Capello, Giovanniego Trapattoniego, Marcello Lippiego i Arsène’a Wengera.

„To nie jest ewolucja, lecz transformacja” – podsumował, odnosząc się między innymi do zmian taktycznych. Jak dodał, dawniej analizował włoski futbol, by lepiej poznać obronę strefową, podczas gdy obecnie częściej stosuje się krycie indywidualne.

Mourinho o sprawie Manchesteru City

Trener Realu Madryt odniósł się również do postępowania dotyczącego Manchesteru City. Zauważył, że na ostateczne rozstrzygnięcie może trzeba będzie długo czekać, ponieważ po wyroku może nastąpić apelacja.

„Wolę trochę się pośmiać, bo myślę, że to kiedyś dobiegnie końca. Ale my dwaj, mający około 60 lat, musimy mieć szczęście, żeby doczekać ostatecznej decyzji” – powiedział.

Relacje z sędziami i wizyta Carlo Ancelottiego

Mourinho stwierdził, że problemy w jego relacjach z sędziami wynikają raczej z pecha związanego z klubami, w których pracował, niż z jego własnego zachowania. Wspomniał między innymi o sprawie Negreiry, która – jak zaznaczył – była ważnym tematem w Realu Madryt, zanim stała się powszechnie znana.

W ciepłych słowach mówił o Carlo Ancelottim, który odwiedził ośrodek treningowy Realu. Włoski szkoleniowiec chciał porozmawiać z Viníciusem, sprawdzić, jak czuje się Rodrygo, i dowiedzieć się, jak przebiega rozwój Édera Militão. Pytał również o kontuzjowanego wówczas Endricka.

„Carlo jest wspaniały. Poprosił mnie o zgodę na przyjazd, ale przecież był chory! Taki właśnie jest Carlo. Mam już dość tych zdjęć – mijam je codziennie na korytarzu, są wszędzie” – zażartował Mourinho.

Roma wciąż jest dla niego wyjątkowa

Szkoleniowiec przyznał, że rozstanie z Romą było dla niego bolesne. Podkreślił, że nie zamierza krytykować ani klubu, ani jego właścicieli. Dodał, że kiedy odchodzi z danego miejsca, chce mieć poczucie, że zostawia po sobie czyste ręce i może nadal uważać je za swój dom.

„Tysiące ludzi przyszły mnie powitać w dniu, w którym przyjechałem, chociaż nie zdążyłem jeszcze niczego zrobić. Nie zasłużyłem na to, ale taka jest Roma. Walczyłem dla kibiców, dałem z siebie wszystko i zdobyliśmy trofeum, takie jak Liga Konferencji Europy. Dla klubu, który nie wygrywa często, ma to ogromne znaczenie” – powiedział.

Mourinho zaznaczył, że nie uważa się za drugiego najważniejszego idola kibiców Romy po Francesco Tottim. „Francesco jest nietykalny. Nie czuję się z nim porównywalny ani nie myślę, że jestem drugi w sercach kibiców” – podkreślił.

Wspominając finał Ligi Europy w Budapeszcie w 2023 roku, przegrany przez Romę z Sevillą po rzutach karnych, Mourinho opowiedział o swoim rozczarowaniu po powrocie z wakacji. UEFA ukarała go za wydarzenia na stadionowym parkingu, gdzie obrażał sędziego Anthony’ego Taylora. Trener zaznaczył, że nie czuł się odpowiedzialny za incydent na lotnisku, podczas którego kibice Romy zaatakowali arbitra.

„Nie usłyszycie ode mnie ani jednego złego słowa o Romie. Kiedy odchodzę, robię to z czystymi rękami i poczuciem, że to miejsce na zawsze będzie moim domem” – zapewnił.

Powrót do Rzymu i relacje z byłymi klubami

Mourinho powiedział, że ma wyjątkowe relacje z większością prowadzonych przez siebie klubów. Wyjątkiem pozostaje Tottenham, z którym pracował w czasie pandemii COVID-19. Puste stadiony i brak bezpośredniego kontaktu sprawiły, że nie zbudował tam podobnej więzi. W Fenerbahçe spędził z kolei tylko 13–14 miesięcy.

Przed powrotem do Rzymu spodziewa się przede wszystkim szacunku, a nie przyśpiewek czy transparentów. „Muszę się przygotować, bo po raz pierwszy będę tam bez wsparcia kibiców Romy” – stwierdził.

Zapytany o zwolnienia i kulisy rozstań z klubami, Mourinho nie chciał ujawniać prywatnych szczegółów. Powiedział, że odejście z Romy odczuł tak, jakby nastąpiło w dniu finału Ligi Europy w Budapeszcie. Dodał, że gdyby spotkał Dana Friedkina, przywitałby się z nim bez problemu.

Szkoleniowiec wspomniał też o swojej krótkiej pracy w Tottenhamie i Fenerbahçe, a także podkreślił, że trzy lata spędzone w Realu Madryt miały dla niego znaczenie porównywalne z trzydziestoma latami. Zapewnił również, że dopóki będzie zdrowy, zamierza dalej pracować jako trener.

Mourinho o sprawie Prestianniego i Viníciusa

Na koniec Mourinho wrócił do sprawy Gianluki Prestianniego i Viníciusa. Określił ją jako delikatną i trudną do opanowania. Zwrócił uwagę, że Prestianni został zawieszony, ale nie za rasizm, a on sam stał się celem opinii publicznej.

„Masz piłkarza, który mówi: «To nieprawda». Nikt nie ma dowodów, że to prawda. Nie możesz zająć stanowiska, bo cokolwiek powiesz, opinia publiczna i tak uzna je za błędne” – powiedział.

Mourinho dodał, że poznał obu zawodników i dobrze wspomina ich postawę. „Po jednej stronie był wspaniały chłopak, po drugiej – perfekcyjny chłopak. Problem się pojawił, ale ostatecznie mogłem poznać ich obu” – podsumował.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.