Hiszpania zremisowała 0:0 z debiutującym Cabo Verde w meczu otwarcia Mistrzostw Świata 2026 w Atlancie. Hiszpańska prasa ostro krytykuje trenera Luisa de la Fuente i gwiazdy zespołu.
Krytyka hiszpańskich mediów
„Katastrofalny start” – tak zatytułowała relację Marca, opisując niespodziewane 0:0 z Cabo Verde. Hiszpański dziennik pisze o nagłym nieszczęściu w Atlancie, o zespole pozbawionym pomysłu i skuteczności, który nie potrafił przełamać defensywy rywala. Marca zaznacza, że późne zmiany z udziałem Lamine Yamala i Nico Williamsa nie przyniosły efektu, a występ gospodarzy określono jako ogromne rozczarowanie.
W ocenie Mundo Deportivo wynik jest „rozczarowującym startem” dla Hiszpanii. Gazeta wskazuje na niskie tempo, przewidywalne rozgrywanie piłki i brak rozwiązań przeciwko dobrze zorganizowanemu, zdyscyplinowanemu w obronie przeciwnikowi. Mundo Deportivo podkreśla, że Gavi ustawiony na skrzydle miał mały wpływ na grę, a Pedri nie zdołał przejąć kontroli w środku pola.
AS ocenił występ jako bezideowy, zwracając uwagę, że Hiszpania stworzyła bardzo niewiele sytuacji bramkowych – praktycznie żadnej. Madryckie wydanie chwali jednocześnie obronę i bramkarza Cabo Verde, prowadzonego przez trenera Bubistę, oraz podkreśla, że najbardziej wyróżniającym się graczem Hiszpanii był Marc Cucurella.
Przebieg meczu i dalsze perspektywy
Mecz w Atlancie przebiegał przy przewadze posiadania piłki Hiszpanii, lecz bez klarownych okazji bramkowych. Cabo Verde skupiło się na szczelnej defensywie, a bramkarz Vozinha kilkukrotnie zanotował udane interwencje. Hiszpańskie media wskazują na brak świeżości i ostrości w ataku drużyny.
Mimo krytycznych ocen podkreślano również, że jest zbyt wcześnie na wyciąganie ostatecznych wniosków. Przypomniano przypadek z 2010 roku, gdy Hiszpania przegrała pierwszy mecz ze Szwajcarią, a ostatecznie zdobyła tytuł mistrza świata.

